Widziałem ostatnio dyskusję na temat piractwa w branży gier i padło fajne pytanie: czy to jeszcze rebelia, czy już obciach? Kiedyś każdy miał torrenta, dziś jakby wiecej ludzi kupuje legalnie, a pirat to troszkę wstydliwy temat.
Dokładnie! Pamiętam stare czaty, gdzie wchodziło się z ciekawości, kto tam siedzi, i od razu wpadało się w jakąś rozmowę. Bez kont, bez lajków, po prostu gadka. Dziś wszystko wygląda jak korporacyjny katalog zachowań. Dlatego właśnie szukam platform społecznościowych bez cenzury – tam jeszcze można znaleźć takie klimaty.
Powiem Wam, że niezależna platforma społecznościowa bez cenzury to wcale nie taka utopia. Trafiłem na jedną całkiem niedawno – społeczność może mała, niemniej jednak negocjacje konkretne, moderacja tylko przy hardkorowych akcjach. Działa to lepiej niż myślałem.